Po długim milczeniu w temacie gitarowych gratów, Music Toolz powraca z bardzo konkretną nowiną. W ich ofercie pojawiła się calutna nowa seria efektów spod ręki legendarnego Rogera Mayera!
Roger Mayer to nadworny konstruktor efektów dla Jimiego Hendrixa a więc współautor jego legendarnego brzmienia. Tworzył niesamowite urządzenia, na których grali między innymi Jimi Page i Jeff Beck. Dziś efekty Rogera Mayera są nadal produkowane ręcznie w Wielkiej Brytanii, według tych samych procedur co kilkadziesiąt lat temu. Jednak legendarny konstruktor nie ustaje w poszukiwaniach! W jego ofercie znajdziemy również hi-endowe konstrukcje dostosowane do pracy we współczesnym, cyfrowym środowisku studyjnym.
Złych wieści ze świata dystrybutorów ciąg dalszy. Wczoraj dotarła do nas umiarkowanie radosna informacja z siedziby Music Toolz.
Niestety czasem musimy Wam przynosić również złe wieści. Firma Avid (dawniej Digidesign), producent systemów Pro Tools, poinformowała wszystkich dystrybutorów, że z dniem 1 lipca 2010 podnosi ceny na wszystkie swoje produkty. Podwyżki cen mają być znaczne i osiągać nawet 15-20%. Działania te są niezależne od nas i nie pozostawiono nam pola manewru. Niemniej do wprowadzenia nowego cennika pozostał jeszcze tydzień.
... czyli kolejny krok do światowej dominacji w wykonaniu chłopaków z Firmy Muzycznej. Właśnie otrzymaliśmy informację, że FM została oficjalnym dystrybutorem znanej i lubianej firmy Fulltone. A zresztą nie będę się produkował, skoro ktoś zrobił to już za mnie i w dodatku ma dla nas coś ciekawego. Oddaję głos Adamowi Cyganowi z FM.
Za tym nagłówkiem, którego nawet Fakt by się nie powstydził, kryje się pierwsza smutna wiadomość od chłopaków z Firmy Muzycznej. Już sama objętość (dwa razy większa niż przeciętnie) maila którego odebrałem dziś wieczorem, wskazuje na to, że Houston mamy problem. Mail ogłasza co następuje:
Dzielne hobbity szły, szły i szły. Aż doszły. „Chlup” zrobił pierścień, wrzucany w gorące wnętrze Orodruiny. W tej chwili czuję z nimi duchową wieź. Po przebytych kilometrach dotarliśmy do kresu naszej wycieczki, i to już koniec naszej relacji targowej (nareszcie! Zakrzyknął chór Tych-Którzy-Wytrwali_Do-Teraz). Do jej napisania zużyto kilowaty energii, dwie klawiatury, 60 litrów piwa i dwie duże ramy fajek. Efektem jest kilkanaście stron tekstu oraz jeden głupawo uśmiechnięty redaktor, w stanie skrajnego upojenia radością z zakończenia dzieła. Tak więc – ostatnia część relacji z tegorocznych targów Musikmesse przed Wami.
Lojalnie uprzedzam drogich czytelników, że poniższy artykuł nie ma nic wspólnego z bezstronnym i wyważonym dziennikarstwem. Autor płynie bowiem na fali miłości do kilku produktów prezentowanej firmy, i jako taki będzie słodził, chwalił, wynosił pod niebiosa oraz ogólnie zachowywał się w sposób niegodny korespondenta wojennego. Skoro już ustaliliśmy założenia, kierujące mną przy pisaniu tego artykułu, przejdźmy do sedna sprawy. Shall we?
Jedną z najciekawszych osób, jakie poznaliśmy na targach, niewątpliwie był Erik Eskildsen – gitarzysta grający na stoisku firmy Touch Guitars. Wyłowił nas z tłumu zwiedzających, zaprosił do swojego królestwa i opowiedział o instrumentach dla taperów i touchstyleowców więcej, niż chcielibyśmy wiedzieć ;)
Z przyjemnością pragniemy Was poinformować, że zwycięzcy konkursu zostali wyłonieni! Oto oficjalny komunikat FM Strings:
Dzień dobry Państwu. Wszelkie ustalenia z pierwszej części opisów naszych bezeceństw gitarowych obowiązują, więc bez zwłoki zabieramy się za konkrety. A w dzisiejszym odcinku zgodnie z obietnicą będzie rokendrolowo i młodzieżowo. W ramach usprawnienia przepływu myśli ograniczam do niezbędnego minimum dawkę mielonki, na rzecz momentów, w których trzeba przypominać sobie o oddychaniu. Wszystko, co nie jest godne opisania z różnych względów, z naciskiem na to, że na niektórych stoiskach równie dobrze można było postawić zdjęcia produktów (byłoby taniej, a efekt ten sam), znajdziecie w galerii. I będziecie wiedzieli tyle samo co my. Więc lecimy!
Zgodnie z obietnicą daną w poprzednim odcinku targowego serialu, dziś to, co tygryski lubią najbardziej – hektary zielonych płuc Ziemi przerobione na narzędzia do siania terroru wśród sąsiadów, tony wzmacniaczy o mocy wystarczającej do wyburzania domów, setki efektów udostępniających nawet najdziksze fantazje kolesi dzierżących w dłoniach instrument strunowy szarpany. Słowem – graty gitarowe w ilościach hurtowych!